Referencje

I spent an amazing weekend taking part in Combat S.E.R.E. course – doing tactical shooting, patrolling, building shelters and fire invisible for enemy, facing unexpected assault, changing positions being under enemy fire, navigate in the night, working as a one team facing all the difficulties and finally getting an invaluable experience of what can people encounter being behind the enemy line. Thank you very much to all the instructors and team mates for such a wonderful training we all had.

…tactical shooting, patrolling, building shelters and fire invisible for enemy, facing unexpected assault…

Volodymyr

Szkolenie SERE

Lato 2013

Na szkoleniu podobała mi się formuła, że dla urealnienia sytuacji trzeba przedreptać te parę kilometrów z określoną porcją jedzenia i wody.
Na dodatek nie było to jakiś „bezsensowny” marsz tylko 2w1 bo uczyliśmy się poruszać na azymut.
To samo dotyczy budowania szałasu (zmęczenie + umiejętność + wiedza „jak to jest i czy warto w określonej sytuacji”).

Lubię poznawać różne „nowinki” (zauważyliście z pewnością, że jestem „gadżeciażem” noszącym po 4 latarki itp :) ) więc bardzo się ucieszyłem, że miałem możliwość podotykania kilku fajnych „patentów” (prawdziwe noże, dobra latarka, multitool, ubranka firmy 5.11, kity survivalowe itd …. ) oraz zapoznać się z amerykańskimi racjami żywnościowymi.

Tomek

Szkolenie survivalowe 2 dni.

Lato

Możliwość testowania dobrego sprzętu.

Dawno nie spotkałem się z tak dużą ilością markowego oraz pożytecznego sprzętu. Przed szkoleniem survivalowym uzupełniłem ankietę, w której napisałem, że chcę kupić w najbliższym czasie nóż outdoorowy. Łukasz z firmy oddzwonił do przed kursem i powiedział aby się wstrzymał z tym zakupem. Faktycznie na kursie dowiedziałem się jaki nóż jest mi potrzeby w praktyce.

Rafał

Szkolenie survivalowe 2 dni.

Lato

Fajną sprawą było też to, że z kolei Łukasz świetnie ogarniał całą logistykę szkolenia – kiedy wychodziliśmy do lasu, po powrocie czekały na nas już przygotowane sprzęty do kolejnych zadań. Widać było doświadczenie w organizacji takich szkoleń i fakt, że wszystko mieli przemyślane. Brawa Panowie :)

W weekend 10/11.11.2012 odbyliśmy podstawowe szkolenie survivalowe w Survivaltech’u. Przyjechaliśmy we trójkę i nasze pozytywne wrażenia z tego weekendu pokrywają się, więc zdecydowaliśmy się napisać podsumowującego pozytywa :)

Pełna i wystarczająca informacja na stronie, super blog, w zasadzie nie było nawet po co dzwonić, żeby dopytywać się o dodatkowe szczegóły.Dobry kontakt telefoniczny, Łukasz zawsze odbierał telefon lub oddzwaniał.

Bardzo dobra organizacja oraz punktualność. O umówionej godzinie zwinęliśmy się spod dworca w Częstochowie i cała impreza również skończyła się mniej więcej zgodnie z planem.

Paweł, który przekazywał nam tajniki survivalu jest świetnym mówcą i potrafił w bardzo przystępny sposób opowiedzieć o wszelkich survivalowych zagwostkach. Dodatkowo robił to z dużym poczuciem humoru, więc czas upływał bardzo szybko. Czuć też było duże doświadczenie w tym co robi, więc i szybko zaskarbił sobie nasz szacunek.

Wszystkie teoretycznie omawiane techniki zawsze sprawdzaliśmy w praktyce. Na szkoleniu nie było bodajże jednej rzeczy, której nie sprawdzilibyśmy jak działa w rzeczywistości.

Kompletny program, dla nas w pełni wystarczający. Inna sprawa, że tematów było naprawdę dużo, więc przerw na odpoczynek Paweł w zasadzie nie robił. Czas wolny dostaliśmy po 23 w sobotę, a o 7.30 byliśmy już po śniadaniu ;)

Fajną sprawą było też to, że z kolei Łukasz świetnie ogarniał całą logistykę szkolenia – kiedy wychodziliśmy do lasu, po powrocie czekały na nas już przygotowane sprzęty do kolejnych zadań. Widać było doświadczenie w organizacji takich szkoleń i fakt, że wszystko mieli przemyślane. Brawa Panowie :)

Chłopakom udało się też znaleźć złotą receptę na przekazanie wiedzy w sposób interesujący, jednocześnie zapewniając swoisty rygor, który w pozytywnym sensie nie pozwalał uczestnikom na lenistwo czy zbytnie odbieganie od tematu. Organizatorzy mieli swój plan, wiedzieli kiedy i jak bardzo możemy zejść z obrotów, by jednocześnie nie ucierpiał na tym harmonogram szkolenia. To wszystko sprawiało, że czuliśmy się pewnie i że usługa, jaką dostajemy jest w 100% warta swojej ceny.

Jeden minus: Mailowa informacja o sprzęcie, którego nam brakuje na wyjazd, nie spotkała się odzewem ze strony Survivaltechu. Jechaliśmy więc bez pełnego wyposażenia licząc na to, że będą mieli nadmiar swojego sprzętu. Na miejscu okazało się, że wszystko jest, więc nie było problemu, ale dobrze byłoby dostać informację zwrotną przed wyjazdem (chociaż śpiwory były dosyć zimne, warto zadzwonić i się dopytać jakiego typu mają śpiwory czy karimaty i porównać z własnym).

Generalnie jesteśmy bardzo zadowoleni z weekendu, dowiedzieliśmy się kupy przydatnych informacji, szkolenie było wyjątkowo ciekawe, w kilku miejscach nas zaskoczyło.

Z perspektywy mijającego czasu coraz częściej myślimy: No to co dalej? :) Dzięki Panowie! Pozdrawiamy, Jędrek, Łukasz i Łukasz

Jędrek, Łukasz i Łukasz

Szkolenie survivalowe 2 dni.

Lato

Szybko i sprawnie jak sprzedaż markowego zegarka :)

Kontakt z chłopakami jest na bardzo wysokim poziomie, natychmiast oddzwaniają i odpisują na e-mejle. Kurs jest prowadzony bardzo praktycznie i przemyślanie. Pomimo, że o wszystkich technikach dużo czytałem całkowicie wygląda to w rzeczywistości. Kontakt przed kursem jest także bardzo fajnie rozwiązany. Wojtekk

Wojtekk

Kurs survivalowy 2 dni.

Zima

„…odpowiednio dopasowano aktywności do zespołu…”

„Firma Survivaltech skutecznie uatrakcyjniła wyjazd integracyjny firmy Polcode w Białobrzegach nad Zalewem Zegrzyńskim. W organizacji eventu dla pracowników wykazała się wnikliwością w strukturę zespołu dzięki czemu odpowiednio dopasowano aktywności do zespołu i celu spotkania. Instruktorzy chętnie dzielili się wiedzą, byli elastyczni, mimo iż wcześniej nie znali miejsca, gdzie event miał się odbyć, wszytko przebiegło wyjątkowo sprawnie, w wyznaczonym czasie.”

Specjalista HR firmy Polcode

Impreza survivalowa dla firmy Polcode

Lato2011

„Survivaltech na serio stoi frontem do klienta i było to odczuwalne kilka razy w ciągu tego krótkiego czasu .”

„A więc tak:
-Na początek „psychologia przetrwania, wyjaśnienie procedury S.T.O.P. i P.L.A.N.
-Omówienie sprzętu „survivalowego” czyli mity,kity i hity  Mrugnięcie
Zmacanie wszystkich noży  Duży uśmiech i innego szpeju, z którym nie miałem styczności.

-No i „Wkrętka” czyli historyjka, że się wydarzyło to i to,jesteście tu i tu ,macie to i to i teraz musicie dać sobie radę.
I teraz zaczyna się szkolenie jak wykorzystywać te rzeczy.
-Rozpalanie ogniska różnymi technikami.
Zawsze rozpalałem za pomocą kory brzozowej a tu się okazuje że są też inne techniki (niby o nich gdzieś słyszałem,coś czytałem ale nigdy nie chciało mi  się w to bawić, a tu można potrenować pod doświadczonym okiem), które też działają i to w trudnych warunkach, i które warto znać bo nigdy nic nie wiadomo.

-Budowanie różnych schronień.
Zawsze budowałem jeden typ i było ok, a tu w praktyce 3 różne. Szałas w którym spaliśmy może był ciasny ale ciepły  Mrugnięcie

-Nocny spacer po lesie z GPSem w poszukiwaniu …..   Szok
Mimo że nie raz i nie dwa razy chodziłem w nocy po lesie (ale drogami lub większymi ścieżkami i w lesie który powiedzmy że trochę znałem) to nie wiedziałem, że tak łatwo się zgubić idąc np.na skróty lub na czuja  Szok A zgubiłem się bo przez przypadek „wyszedłem z trasy na GPSie” i nie chciało mi się już bawić żeby ponownie wł. i szedłem właśnie na czuja, dobrze, że trasa była krótka bo zboczyłem dobre 400-500m .

-Patroszenie ryby i budowa rusztu.
Napiszę tylko że pstrąg był wyśmienity  Duży uśmiech

-W nocy walka z niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi .
Budując szałas stwierdziliśmy, że pewnie nie będzie padać i nie „uszczelnialiśmy” go co zemściło się, bo Super załatwił nagły i intensywny opad śniegu z deszczem  Duży uśmiech .

-Rano pobudka i  śniadanie z MRE i techniki dawania sygnałów ratunkowych.
Nawigacja za pomocą busoli,kompasu i zegarka .

-Obiad z MRE i techniki oczyszczenia wody i następne macanie szpeju  Duży uśmiech

-No i marsz na azymut (co wcale nie było takie łatwe w gęstym lesie ) ostre podejście na taką tam górkę i ostateczny sprawdzian z rozpalania ogniska sygnałowego w naprawdę trudnych warunkach (mi się udało  Duży uśmiech Duży uśmiech )
Sygnalizacja heliografem oraz moim gwizdkiem na 1km podobno słychać Mrugnięcie

-Powrót na bazę omówienie plusów (bo minusów nie było, ale o tym potem)
-Wypychanie Volva i szybko na pociąg.
A w pociągu śmierdzenie w przedziale z Gilliandem  Duży uśmiech

Gilliand-kuuużwa tak jebabaliśmy ogniskiem i rybami że mnie samego cofało jak wchodziłem do przedziału,współczuję tym ludziom  Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

Co do szkolenia :
mhhhhh…………kuźwa…gadajcie co chcecie i drzyjta łacha ale na serio nie mam żadnych zastrzeżeń, skarg, minusów itd itp.

W 36h Super z Łukaszem przekazali duuuużo wiedzy(a odeszło parę ładnych godzin na np.sen,marsze itp) w bardzo przyswajalny sposób. Aż sam się zdziwiłem że tak wszystko skumałem  Duży uśmiech
No ale tu muszę przyznać że widać „pedagogiczne” podejście i doświadczenie chłopaków w przekazywaniu tej wiedzy.
Nie było żadnych mega trudnych sztuczek, które się do niczego nie przydadzą, ale sameproste i skuteczne techniki, które mogą uratować życie .
Ogólnie parę razy już bytowałem w lesie  Spoko i jakieś tam doświadczenie jest, ale z kursu jestem bardzo zadowolony bo mogłem sprawdzić w praktyce jakąś tam wiedzę teoretyczną oraz poznać nowe techniki.

Survivaltech na serio stoi frontem do klienta i było to odczuwalne kilka razy w ciągu tego krótkiego czasu .
Taki dwudniowy kurs polecam wszystkim, którzy dopiero wybierają się na „pierwszą nockę do lasu,survival” chcą zacząć wielką przygodę lub zacząć obcować z naturą, a są zupełnie zieloni .
Ludziom, którzy planują jakieś dalsze, ale też i bliższe podróże oraz wszystkim, którym się wydaję, że są już mega survivalOwcami i wszystko wiedzą .

To co mi się podobało, ale byłem też zaskoczony i na początku jakoś tak dziwnie i nieswojo się czułem to to, że nie było jakiegoś darcia piiiiii…. ,poganiania ,”musztry” itp.
Wszystko tak na spokojnie,normalnie w koleżeńskiej atmosferze, tak na lighcie i z humorem  Duży uśmiech Duży uśmiech
Komuś coś nie wychodziło to Super albo Łukasz podchodził i po raz kolejny tłumaczył i pokazywał jak by to robił pierwszy raz  Duży uśmiech ( zazdroszczę cierpliwości  Mrugnięcie )

Dobra koniec pitolenia.
p.s.Pisałem ogólnie bez szczegółów bo nie wiem czy mogę opisywać tą tajemną wiedzę ukrywaną przez rządy  Duży uśmiech A poza tym sami ruszcie tyłki i jedźcie na jakieś szkolenie do Supra  Mrugnięcie

ps.ps.Super-jak tylko będziesz miał jakieś info. co do Szwecji to dawaj znać. Ja się piszę jak kobita i ojczyzna pozwoli  „

LYSY8

Wpis po szkoleniu na forum tactical.pl Szkolenie survivalowe 2 dni

Zima 2012

„…Dużo się nauczyłem, o sprzęcie i o technikach, naprawdę zajebiście mi się podobało…”

„Przede wszystkim grube kilogramy sprzętu do obmacania i zabawy (noże, busole, krzesiwa, spiwory…) – fajnie w końcu wziąć do łapy rzeczy które znam tylko ze zdjęć i opisów w necie. Posłuchać na ich temat opini użytkowników, a nie marketingowców.
Cała zabawa na prywatnym terenie, można ciąć, rąbać, palić, może dla niektórych nic specjalnego, ja nie mam dostępu do takich warunków.
Dużo się nauczyłem, o sprzęcie i o technikach, naprawdę zajebiście mi się podobało, Super z Łukaszem to fajni goście i na pewno jadę na kolejne szkolenie w zimie, liczę na większy extreme  Duży uśmiech

vi3dr0

Wpis po szkoleniu na forum tactical.pl Szkolenie survivalowe 2 dni

Jesień 2011

Pełna prfeska :)

„…Należy podkreślić, że „realny” survival w tym wykonaniu oznacza dokładnie, słownikowo „realny”. Niektórzy mogą się poczuć tym rozczarowani.
To nie hollywoodzki „REAL SURVIVAL” w spektakularnej sytuacji żywcem ze scenariusza kolejnego hitu Uwe Bohla. Żadnych wydumanych scenariuszy typu „terroryści porwali twoje InterRegio i rozbili je w Andach – miałeś przy sobie zapasy po rodzinnej Wigilii, netbooka z prezentacją w PowerPoincie i zestaw survivalowy w tytanowej puszce”, żadnych metod leczenia poparzeń endemicznej mauretańskiej dżdżownicy jadowitej, picia moczu, przetrwania nuklearnej zimy i innych bajerów. Tylko to, co może się faktycznie przydać w naszym regionie, w dość prawdopodobnych okolicznościach. Kurs powinien zaczynać się od słów „(…)i jeśli nie działa ci komórka” Mrugnięcie

Polecam …”

Gilliand

Wpis po szkoleniu na forum tactical.pl Szkolenie survivalowe 2 dni

Zima 2012

Pełna prfeska :)

Mogę polecić każdemu.

Rafał

Kurs survivalowy 2 dni.

Zima

„…prezentacja…cechowała się profesjonalizmem, powagą i rzetelnością w podejściu do tematu…”

Łukasz Kotlarek oraz Paweł Supernat z formy Survivaltech współpracowali na zasadach partnerskich z Tarnogórskim Centrum Kultury w ramach festiwalu podróżniczego „Chili con kadry”, który odbył się w dn. 19-22 stycznia 2012 r. Przygotowana i przedstawiona przez nich prezentacja pt. „Bezpieczeństwo w działalności outdoorowej” cechowała się profesjonalizmem, powagą i rzetelnością w podejściu do tematu. Prowadzący w sposób przystępny, zwięzły i barwny przedstawili najważniejsze zagadnienia z zakresu przygotowania się do wyprawy i bezpieczeństwa podczas niej, zwrócili uwagę na najczęściej popełniane błędy, dzięki czemu pokaz stanowił ciekawe i, jak się okazało, koniecznie urozmaicenie festiwalu podróżniczego. Współpraca przebiegała bardzo dobrze, cechowała ją rzetelność realizacji zlecenia i bardzo sprawna komunikacja. Polecam!

Ewa Koralewska

Tarnogórskie Centrum Kultury

Wykład dotyczący bezpieczeństwa w działalności outdoorowej.

Jestem pod wrażeniem, tym bardziej , że nie wiedziałem o nim prawie nic jadąc do Was. Kilka myśli, które nasunęły mi się po:

1. Szacun i uznanie jak traktujecie klienta, mój syn (lat 12) załatwił wszystkie formalności, ja tylko zrobiłem przelewy i zgodziłem się być opieką. Ponadto (co Wojtek podkreślał kilka razy i pewnie sam to napisze, ale teraz jest na zielonej szkole) ani razu nie odczuł, że ma fory bo jest młodszy, słabszy itp. Zresztą nie tylko on miał trudności z różnymi zadaniami i poczucie, bycia w grupie dodawało sił i motywacji. (BTW grupa była świetna jak na kilku facetów i dziecko, którzy dopiero co się spotkali i razem mieli działać, minimum słów, maksimum działania)

2. Profesjonalizm zarówno merytoryczny jak i dydaktyczny nie do przecenienia (śmiem twierdzić, że moje pieniądze miały większą siłę nabywczą, niż tego mogłem oczekiwać ;). Jestem nauczycielem akademickim i biorę udział w wielu szkoleniach zarówno jako szkolący jak i szkolony, potrafię dostrzec różnicę w „strzyżeniu barana” i odwalaniu szkolenia, a szkoleniu rzeczywistym.

3. Pomimo wszystko poczucie bezpieczeństwa , ale to wynika z profesjonalizmu i pasji , która widać w Waszych działaniach. Widać w tym wszystkim myśl przewodnią i filozofię, a nie sposób li tylko na zarobienie pieniędzy. Miło jest być klientem takiej firmy.

4. Szkolenie na tyle spodobało się reszcie rodziny (na podstawie krótkiej relacji słownej, czekam na linka do foto) , że padł pomysł aby umówić się z Wami na weekend jako grupa zorganizowana ( jest nas 5 os) z konkretnymi kwestiami do przepracowania.

5. Po co mógłbym przyjechać jeszcze raz? Po druga stronę medalu ;). Czyli jak użyć gadżetów, które oferujecie lub będziecie oferować, co z nich wycisnąć. Czyli bardziej „technika i technologia dla outdooru” i dlaczego może mi to pomóc, po co mam to kupić. Część oczywiście już była, jak noże, krzesiwa . Do tego może łączność, nawigacja, parakord na 101 sposobów, źródła światła (teraz tylko liznęliśmy temat) itp. Mam świadomość, że łatwiej realizować to w ramach eventu pod konkretnego klienta.

6. Czekam na dalsze Wasze propozycje. (Skandynawia, może szkolenie zimowe, lub inne). Kupiliście mnie jako klienta i będę Was polecał zarówno wśród kolegów myśliwych jak i innych zajmujących się mniej lub bardziej kwalifikowanym outdoorem

Tomasz

Uczestnik pełnego szkolenia survivalowrgo

Wiosna 2012