Beltkit

Data dodania: 06 grudnia 2012   |  Ilość komentarzy: 2   |  Kategorie: Wyposażenie

Beltkit to rodzaj oporządzenia noszonego na pasie. Określenie to wywodzi się z armii angielskiej gdzie właśnie w ten sposób określali swoje oporządzenie żołnierze sił specjalnych. Dziś termin ten określa nam sprzęt noszony na pasie. Myślę że w naszym umiarkowanym klimacie noszenie szpeju właśnie na pasie jest jednym z najlepszych pomysłów. Plecy wolne, oddychalność lepsza, dostęp w czasie marszu większy niż w plecaku a rozłożenie wagi idealne. Poszukując rozwiązań na dźwiganie ze sobą wyposażenia survivalowego sięgnąłem po doświadczenia angielskich żołnierzy i stworzyłem rodzaj pasa ucieczkowego tyle że w formie cywilnej. Może użycie słowa „stworzyłem „ to za dużo. Takie rzeczy już istnieją,chodzi tylko o zastosowanie i wykorzystywanie. Pas ucieczkowy rozpowszechnił się w jednostkach SAS/SBS o czym pisałem już w temacie wojny falklandzkiej. Chodziło o tzw pierwszą linię którą ma się zawsze ze sobą. Czyli idea jest taka żeby wycelować z odpowiednią ilością sprzętu. Nie można się obwieszać kilogramami bo będzie nas to zwalniać i przeszkadzać nam. Dlatego żołnierze rozdzielali amunicje i sprzęt na plecak, pas i kurtkę,
W cywilu też się tak da. Noszenie ciężkiego plecaka nie zawsze ma sens. Oczywiście trzeba dorosnąć co tego ile i co będziemy zabierać ale to nie temat na takie rozmowy ;-)
Do całego projektu podchodziłem jakiś czas gdyż rozkminiałem co i jak zabrać na masz na 100 km.
Pas w założeniach ma nam pomieścić najważniejsze rzeczy w akcji która trwa do 12h. Czyli bez noclegu lub z noclegiem ale w warunkach letnich. Moja wersja różni się od wersji wojskowych tym że została pozbawiona części gdzie montuje się amunicję. Stąd też cały sprzęt nosimy praktycznie na „tyłku”. Można też napisać że to forma „nerki” czy waistpacka który nosimy z tyłu. No tak ale to nadal pas do którego możemy dopinać co chcemy w zależności od potrzeb. Pas jest w całości modułowy w systemie MOLLE/PALS. Po dwie pierwsze komórki z każdej strony zostały naszyte na taśmę 50 mm dzięki temu można tam dopinać sprzęt na klipsach ALICE lub tekloku (np. nóż)
Na pasie znalazło się łącznie 10 komórek MOLLE co daje nam idealne możliwości do montażu sprzętu. Czyli nie za dużo i nie za mało. Do części modułowej dopinamy taśmę 40 mm z zapięciem typu fastex. No i kolejna rzecz to uchwyty do montażu szelek. To świetna rzecz, gdyż zupełnie inaczej rozkłada nam się ciężar przenoszonego sprzętu. Nie wisi nam na ramionach tylko oplata kręgosłup a same szelki zatrzymują pas przed zsuwaniem się na dół.
Od wewnętrznej strony naszyta została siatka konstrukcyjna która podnosi komfort użytkowania (wentylacja). Jest tam też kieszeń gdzie można wsadzić cienką piankę która dodatkowo może podnieść komfort użytkowania.
Maszerowałem z tym wynalazkiem 100 km w ciągu 23,5 h. Całość ważyła około 3 kilogramów. Muszę przyznać że było to najlepsze rozwiązanie z wszystkich jakie miałem do czynienia na marszach. Gdy worek z wodą miałby miał rurkę do picia to nie musiałbym praktycznie w ogóle go ściągać. Miałem dostęp do jedzenia bo tak skonfigurowałem kieszenie żeby łatwo do nich zaglądać. Ale z drugiej strony też nie przeszkadzało mi to za bardzo. Ściągnięcie to nie problem.
Teraz mam w szafie kolejny sprzęt który mogę zabierać na wyprawy ;-)

[nggallery id=95]